niedziela, 19 maja 2013

Nieważne skąd wieje wiatr. Ważne jak ustawisz żagle.

Ahoj! Korzystając z okazji, że leżę w łóżku chory, znalazłem trochę czasu na powrót do wspomnień i do tego opuszczonego ale jakże zacnego bloga:). Całkiem niedawno wraz ze wspaniałą grupą ludzi przeżyłem przygodę życia! Zanim przejdę jednak do szczegółów, chciałbym przedstawić bohaterkę podróży - Pogorię:

Tutaj można rozpocząć rozważanie nad pozytywnymi skutkami komunizmu w Polsce - tak, to prawda, nie ma ich za wiele - jednak Pogoria jest jednym z nich, chyba najpiękniejszym dziełem powstałym za "czerwonych", dokładnie za Gierka. Wiem, niektórzy będą się spierać ale tego trzeba po prostu doświadczyć...od pierwszego wejścia na pokład żaglowiec robi ogromne wrażenie: wysokość masztów, wielkość pokładu, a przede wszystkim te wszystkie "kolorowe" liny. Niesamowicie piękny widok. Dla ciekawskich odsyłam na wiki STS_Pogoria, gdzie można co nieco o tej trójmasztowej barkentynie się dowiedzieć.
Jak już wspomniałem wyjazd był grupowy, i to nie byle jaki bo w ramach warsztatów "Jednego Banku".
I tak pracownicy grupy BRE oraz Commerzbanku, zjednoczyli siły, dzieląc doświadczenia i pomysły. Przez prawie 10 dni ta dawka multikulturowości opracowywała strategie nowego mBanku. Na czele grupy stał, nie kto inny, jak kpt. Maciej Leśny (szef rady nadzorczej BRE Banku).


Nie zagłębiając się w szczegóły samych warsztatów - w końcu to blog fotograficzny - przedstawię parę zdjęć z żeglugi. Portem, z którego startowaliśmy to największy włoski port - Genua, stolica Ligurii, pięknie położona nad Morzem Liguryjskim u stóp Apeninów. 


Cały wyjazd to nieustanna nauka stawiania żagli, pracy na statku oraz poznawanie nazewnictwa morskiego,
w szczególności lin i żagli.


Buchtowanie i klarowanie lin weszło w krew, z czasem nie trzeba było się nikogo prosić, żeby zrobił porządek - sam człowiek stawał przy nieładnie z klarowanej linie i ją poprawiał. 


Drugim portem, do którego zawinęliśmy było Bonifacio, położone nad Cieśniną Świętego Bonifacego na Południowej Korsyce.



Na szczycie "Górnego Bonifacio" znajdował się zjawiskowy cmentarz, z którego obserwowaliśmy wspaniały zachód słońca.


Pogoria zachwycała szczegółami i pięknie komponującymi się z miękkim światłem linami oraz żaglami.





Kolejnym przystankiem Naszej podróży była wyspa Elba (wyspa, na której więziony był Napoleon), 
a mianowicie port Portoferraio.


Z Elby popłynęliśmy w okolice wraku Costa Concordii, a zaraz po tym do pięknego portu Portovenere, gdzie z powodu płytkiego portu kotwiczyliśmy w zatoce - transport do miasta odbywał się motorówką.



Ostatnim etapem żeglugi była Marina di Carrara, skąd  odbyliśmy wycieczkę do Pizy i zakończyliśmy przygodę lub może dopiero rozpoczęliśmy...Pogoria, nowe porty oraz wiatr w żagle czekają na kolejne takie wyprawy. Do zobaczenia wachto 3 i cała załogo!:)